Jak daleko wozisz, ile bierzesz za dowóz i od jakiej kwoty w ogóle jedziesz. Gdy to ustalisz, reszta jest już tylko techniką: strefy na mapie, zamówienie prosto do kuchni, dyspozytornia i telefon w ręce kierowcy. Bez procentu od wartości zamówienia.
Strefy dowozu ustawisz w panelu w kilka minut. Nie trzeba nic instalować.
Żadna z nich nie jest techniczna i żadnej nie podejmie za Ciebie program.
Im dalej, tym dłużej jedzenie jedzie i tym gorsze dociera. Bezpieczniej zacząć od małego promienia i powiększać go, gdy widać, że wyrabiacie się czasowo, niż odwrotnie - cofanie zasięgu tłumaczy się gościom znacznie gorzej.
Darmowa dostawa od pewnej kwoty podnosi koszyk, ale próg trzeba policzyć, a nie ustawić na oko: przy zbyt niskim progu wozisz za darmo zamówienia, które ledwo pokrywają paliwo.
Minimalna wartość zamówienia to jedyna ochrona przed kursem po jedną zupę na drugi koniec strefy. Ustawia się ją raz i oszczędza wiele wieczornych dyskusji.
Te trzy liczby wpisujesz dosłownie w takiej kolejności.
Wskazujesz miejsce na mapie i podajesz zasięg w kilometrach. Stref może być kilka, więc bliska okolica może mieć inny koszt niż obrzeże.
Każda strefa ma własne trzy wartości. Gość widzi koszt dowozu w koszyku, zanim poda swoje dane.
Gdy adres łapie się do dwóch obszarów naraz, system liczy gościowi niższą stawkę. Tego oczekuje człowiek patrzący na koszyk i to jest jedyna wersja, której nie trzeba tłumaczyć.
Gość dowiaduje się od razu, że pod ten adres nie dowozisz, a nie po złożeniu zamówienia i po zapłaceniu.
Dowóz nie jest osobnym obiegiem: bon ląduje na tym samym ekranie kuchni, co zamówienia z sali i na wynos.
Widzisz, co czeka na kierowcę i co jest w drodze, z ostrzeżeniem przy spóźnieniu. Kierowcę przypisujesz jednym kliknięciem.
Telefon, który już ma w kieszeni. Nic do kupienia.
Osobno to, co czeka na odbiór, i osobno własne dostawy w drodze.
Wszystko przy zamówieniu, bez wracania po kartkę i bez dzwonienia do lokalu po dane.
Kierowca dostaje sygnał o nowej dostawie, nawet gdy nie patrzy w ekran.
Kierowca kontaktuje się z gościem ze swojego numeru, a nie przez telefon lokalu.
Nie zestawiamy tego jako wojny, bo większość lokali robi jedno i drugie naraz.
| Portal | Własny dowóz | |
|---|---|---|
| Kto przyprowadza gościa | Portal - ma ruch, którego sam nie masz | Ty: kod QR, strona, social, stali goście |
| Koszt od zamówienia | Procent od wartości | Brak procentu, stały abonament za system |
| Kto wozi | Kurier portalu | Ty albo Twój kierowca |
| Kontakt do gościa | Zwykle zostaje po stronie portalu | Twój |
| Zasięg i stawki | Ustala portal | Ustalasz sam, strefa po strefie |
| Kiedy ma sens | Gdy szukasz nowych gości | Gdy gość i tak zamówiłby u Ciebie |
Nie policzymy Ci tu oszczędności, bo nie znamy Twoich stawek - bywają negocjowane i zmieniają się w czasie. Uczciwa rada brzmi: uruchom własny kanał obok portalu, daj gościom kod QR na pudełku i po miesiącu porównaj, ile zamówień przyszło którą drogą. Dopiero te liczby są argumentem.
Od trzech liczb, nie od systemu: jak daleko dowozisz, ile bierzesz za dowóz i od jakiej kwoty w ogóle jedziesz. Dopiero potem ustala się, kto wozi i czym. Restauracje, które zaczynają od kupowania narzędzi, zwykle wracają do tych trzech pytań po miesiącu.
W Yov strefa to punkt na mapie i promień w kilometrach, a do niej trzy wartości: koszt dowozu, kwota od której dowozisz za darmo i minimalna wartość zamówienia. Stref może być kilka, więc bliska okolica może mieć inny koszt niż koniec dzielnicy. Gdy adres gościa łapie się do dwóch stref naraz, system wybiera dla niego TAŃSZĄ - bo tego oczekuje człowiek, który patrzy na koszyk.
Na start zwykle nie. Wiele lokali zaczyna od jednej osoby z zespołu w wybranych godzinach, a dopiero potem zatrudnia kogoś na stałe. Aplikacja dla kierowcy jest w Yov niezależnie od tego, ile osób wozi.
Nie w tym sensie, w jakim chciałbyś usłyszeć. Portal daje ruch, którego własny kanał sam z siebie nie ma - ludzie przeglądają aplikację, nie Twoją stronę. Własny dowóz zdejmuje natomiast procent od tych zamówień, które i tak byś dostał: od stałych gości, z Instagrama, z kodu QR na pudełku. Sensownie jest uruchomić go OBOK portalu i po miesiącu porównać, ile zamówień przyszło którą drogą.
Zero. Płacisz stały abonament za system i nic poza tym, niezależnie od tego, ile dowozów zrobisz. Koszt dowozu, który pobierasz od gościa, jest w całości Twój.
Nie optymalizuje tras i nie łączy zamówień w przejazdy. Nie integruje się z firmami kurierskimi. Nie przyprowadzi Ci kierowcy. Pokazuje adresy, kwoty i czasy, a układanie kolejności zostaje po stronie człowieka, który jedzie.
Dowóz jest jednym z trzech sposobów odbioru, nie osobnym produktem.
Yov jest na wczesnym etapie i mówimy to wprost - nie pokażemy Ci cudzych wyników, bo jeszcze ich nie mamy. Dla Ciebie to ma dobrą stronę: pomagamy przy starcie osobiście, masz bezpośredni kontakt z twórcą i realny wpływ na to, co powstanie dalej. Swoje dane wyeksportujesz w każdej chwili.
Plan darmowy bez limitu czasu · 30 dni pełnej wersji bez karty · 0% prowizji · rezygnujesz kiedy chcesz